wtorek, 14 stycznia 2014

Nieznośna lekkość butów i rower holender.

  Tytuł artykułu o hipsterach z ''Wysokich Obcasów'' zainspirował mnie do napisania pierwszego tutaj postu.Nie będę się rozpisywać,że wcześniej prowadzenie bloga bardzo mi nie wyszło,bo to przeszłość. A nad przeszłością nie ma co się rozczulać,rozliczać,tym bardziej winić siebie czy innych.
   Czy jestem hipsterem? Haha. Pewnie jakiś procent tego we mnie jest,jak w każdym z dzisiejszej młodzieżowej społeczności tego kraju. Bo przecież lansujemy się fajnymi studiami,ciuchami z lumpa czy nie z lumpa,fikuśnym rowerem miejskim czy mojito z modnej knajpki. Ale słowo ''hipster'' zanika. Dlaczego? Bo hipsterstwo staje się normalnością.Jeszcze rok temu hipsterem nazwalibyśmy osobę wrzucająca codziennie dziesiątki zdjęć na instagrama,przedstawiające karmelowe latte ze Starbucksa czy stylówy z przyjaciółką w przymierzalni. A dziś to normalka. Zastanawiające więc,czemu słowo hipster nadal postrzegane jest przez większość społeczeństwa negatywnie.

  Na koniec posta,jednocześnie na początek mojej przygody tu - kilka zdjęć z mojej małej,streetart'owej sesji,przez którą od tygodnia już wracam do zdrowia. Bo nie ma to jak pozbywać się kurtki i innych ciepłych rzeczy w mroźne,styczniowe przedpołudnie :)




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz